W pigułce: Polska zima to na Bali pora deszczowa (listopad–marzec), ale wciąż upalna — przez większość dni można zwiedzać, bo ulewy są krótkie i przychodzą głównie po południu i w nocy.
- Temperatura utrzymuje się w okolicach 24–31°C przez całą dobę
- Styczeń to najbardziej mokry miesiąc — najwięcej dni z deszczem
- Świątynie, tarasy ryżowe i wnętrze wyspy są atrakcyjne niezależnie od chmur
- Plaże na południu (Kuta, Seminyak, Canggu) bywają zaśmiecone naniesionymi falami odpadami
- Lot z Polski wymaga przesiadki i zajmuje łącznie około 16–20 godzin
Gdy w Polsce termometr pokazuje minus, na Indonezję spada pora deszczowa — i właśnie to odstrasza większość podróżnych. Niesłusznie. Owszem, między listopadem a marcem nad wyspą gromadzą się chmury, ale deszcz rzadko pada cały dzień. Najczęściej są to gwałtowne, godzinne ulewy po południu albo w nocy, po których słońce wraca, a powietrze przez chwilę traci lepkość. Termometr przez całą dobę trzyma się w przedziale 24–31°C, więc zima w europejskim rozumieniu tu po prostu nie istnieje.
Pora deszczowa — co naprawdę oznacza dla turysty
Najmokrzejszy jest styczeń — to wtedy notuje się najwięcej dni z opadami, a grudzień i luty niewiele mu ustępują. To nie znaczy jednak, że plany trzeba podporządkować chmurom. Deszcz na Bali bywa intensywny, ale krótkotrwały, więc rytm dnia układa się sam: zwiedzanie rano, dłuższa przerwa na obiad i kawę w czasie popołudniowej ulewy, powrót na trasę, gdy się przejaśni.
Warto natomiast wiedzieć o jednej rzeczy, którą rzadko widać na zdjęciach z folderów. Na południu wyspy — w Kucie, Legian, Seminyak i Canggu — fale w grudniu, styczniu i lutym wynoszą na brzeg sporo śmieci i naniesionych przez prądy odpadów. Plaże bywają wtedy mniej fotogeniczne, a morze niespokojne. Jeśli kąpiel i czysty piasek są priorytetem, lepiej skierować się na wschód i północ wyspy, gdzie woda zwykle jest spokojniejsza.
Świątynie i tarasy ryżowe, którym deszcz nie szkodzi
Najbardziej balijska część wyspy zaczyna się tam, gdzie kończą się plaże. Pora deszczowa ma jeden ukryty atut: pola ryżowe są wtedy najbardziej zielone, a kaskady tarasów wyglądają jak żywy obraz. Tarasy ryżowe Tegallalang pod Ubud są najbardziej oblegane, ale jeśli szukasz spokoju, lepiej pojechać do rozległych pól Jatiluwih, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Świątynie to drugi powód, dla którego zachmurzone niebo nie psuje wyprawy — przeciwnie, dodaje im nastroju. Kilka z nich warto zaplanować w pierwszej kolejności:
- Tanah Lot — świątynia na skale wystającej z morza, najbardziej znana o zachodzie słońca
- Uluwatu — usadowiona na klifie nad oceanem, z wieczornymi pokazami tańca kecak
- Pura Ulun Danu Beratan — odbijająca się w tafli górskiego jeziora Bratan
- Besakih — największy i najświętszy kompleks świątynny, u stóp wulkanu Agung
Bazą do zwiedzania tej części wyspy najczęściej jest Ubud — kulturalne serce Bali, z targiem rękodzieła, Lasem Małp i całą siecią warsztatów oraz miejsc do jogi. Stąd najbliżej zarówno do świątyń, jak i do wnętrza wyspy.
Wulkany, wodospady i wnętrze wyspy
Najpopularniejsza górska wyprawa to wschód słońca na wulkanie Batur. Wymarsz wypada wcześnie, jeszcze w środku nocy, a podejście jest na tyle łagodne, że poradzą sobie z nim osoby o przeciętnej kondycji. Z grani rozciąga się widok na jezioro kraterowe i sąsiedni stożek Agung. W porze deszczowej wschody bywają zachmurzone, więc warto sprawdzić prognozę i mieć w zanadrzu zapasowy dzień.
Wodospady to z kolei atrakcja, która w porze deszczowej działa pełną parą — koryta są wezbrane, a szum wody słychać z daleka. Tegenungan leży najbliżej Ubud i jest najłatwiej dostępny, Sekumpul na północy uchodzi za najpiękniejszy na wyspie, choć dojście do niego wymaga zejścia po stromych schodach. Po ulewie kamienie bywają śliskie, więc przydają się buty z porządną podeszwą zamiast klapek.
Jeśli masz ochotę na Bali bez tłumów, dolina Sidemen na wschodzie wyspy oferuje te same tarasy ryżowe i widoki na wulkan, ale w znacznie spokojniejszym wydaniu niż okolice Ubud. To również dobry punkt wypadowy do mniej oblężonych świątyń i wiosek, w których życie toczy się własnym rytmem, niezależnie od sezonu turystycznego.
Plusem podróżowania w głąb wyspy w porze deszczowej jest też frekwencja. Punkty widokowe, które w sezonie suchym oblegają kolejki do zdjęć, bywają wtedy niemal puste, a przewodnicy i kierowcy mają więcej czasu, by pokazać miejsca poza utartą trasą. Drogi po ulewie potrafią być błotniste, więc na dłuższe wypady w góry lepiej wynająć kierowcę z autem niż zdawać się na skuter.
Wyspy obok i nurkowanie
Z portu w Sanur kursują szybkie łodzie na Nusa Penida — wyspę z najsłynniejszym balijskim punktem widokowym, klifem Kelingking w kształcie głowy dinozaura. Trzeba jednak pamiętać, że w porze deszczowej morze bywa wzburzone, a rejs potrafi być wyboisty; przeprawy odwołuje się przy gorszej pogodzie, więc plan na ten dzień warto traktować elastycznie.
Dla nurków i amatorów snorkelingu lepszą stroną wyspy jest wschód i północ. Tulamben słynie z wraku amerykańskiego statku USS Liberty, do którego można dopłynąć wprost z brzegu, a spokojne Amed to baza dla osób stawiających pierwsze kroki pod wodą. Woda po tej stronie jest zwykle czystsza i spokojniejsza niż na zatłoczonym południu.
Jeśli nie chcesz całkiem rezygnować z plażowania na południu, sięgnij po zatoki osłonięte od otwartego oceanu. Sanur i Nusa Dua leżą po wschodniej stronie cypla, mają łagodniejsze fale i mniej naniesionych odpadów niż surferskie Canggu czy Kuta. To także wygodna baza na pierwsze dni po przylocie, zanim ruszysz w głąb wyspy.
Jak się tam dostać i ile to trwa
Z Polski nie ma lotów bezpośrednich, więc podróż zawsze prowadzi przez port przesiadkowy — najczęściej Dubaj lub Dohę. Sam czas spędzony w powietrzu to mniej więcej kilkanaście godzin, a doliczając przesiadkę, cała wyprawa zajmuje łącznie około 16–20 godzin. Lądujesz na lotnisku Ngurah Rai w Denpasarze, na południu wyspy. Jeśli chcesz porównać tę trasę z innymi pomysłami na zimowy wyjazd, zajrzyj do zestawienia, w którym opisujemy wszystkie kierunki wraz z czasem lotu.
Ze względu na długość podróży i różnicę czasu (na Bali jest siedem godzin do przodu względem Polski zimą) nie ma sensu lecieć na krótko. Pierwszy dzień zwykle schodzi na aklimatyzację i odespanie zmiany stref czasowych, więc rozsądne minimum to dziesięć dni, a komfortowo zwiedza się wyspę w dwa–trzy tygodnie.
Co spakować na deszczową porę
Kluczowa zasada brzmi: lekko, ale przewidująco. Upał i wysoka wilgotność oznaczają przewiewne ubrania, ale na wieczory w górach wokół Batur czy nad jeziorem Bratan przyda się bluza. Do tego kilka drobiazgów, które na Bali zimą realnie się przydają:
- Lekka kurtka przeciwdeszczowa albo peleryna — wygodniejsza niż parasol na skuterze
- Buty z bieżnikiem na śliskie schody przy wodospadach
- Sarong lub przewiewny szal — wymagany przy wejściu do większości świątyń
- Wodoodporny pokrowiec na telefon i dokumenty
- Środek odstraszający komary, które po deszczu są bardziej aktywne
Bali w polską zimę to kompromis: w zamian za zachmurzone niebo i okazjonalne ulewy dostajesz najbardziej zielone tarasy ryżowe w roku, mniejszą frekwencję w popularnych miejscach i ceny noclegów niższe niż w szczycie sezonu. Jeśli ułożysz plan z luzem na pogodę, deszcz okaże się tłem, a nie przeszkodą.