W pigułce: Dwa, trzy dni na Santorini wystarczą, by zobaczyć zachód słońca w Oi, przespacerować się krawędzią kaldery w Firze i spróbować lokalnego wina Assyrtiko. To kierunek krótki, ale wymagający dobrego planu, bo wyspa jest mała i w sezonie zatłoczona.
- Bezpośredni lot z Polski w sezonie letnim trwa około trzech godzin
- Oia i Fira to dwa główne miasteczka na krawędzi wulkanicznej kaldery
- Plaże mają czarny i czerwony piasek pochodzenia wulkanicznego
- Kolejka linowa łączy port w Firze ze starówką, przejazd zajmuje kilka minut
- Stanowisko archeologiczne Akrotiri to minojskie miasto sprzed tysięcy lat
Wulkaniczna wyspa na południu Cyklad mieści się w głowie w jeden długi weekend, ale potrafi zostać w pamięci na lata. Białe domy przyklejone do krawędzi kaldery, niebieskie kopuły cerkwi i klify opadające wprost do morza tworzą widok, który większość ludzi zna z pocztówek, zanim w ogóle tam dotrze. Dwa pełne dni to minimum, żeby nie biegać z aparatem od atrakcji do atrakcji, a jednak zdążyć z najważniejszym.
Jak się tu dostać i ile to trwa
W sezonie letnim z Polski kursują połączenia bezpośrednie na lotnisko Thira (kod JTR), a sam przelot zajmuje około trzech godzin. Poza sezonem najczęściej trzeba się przesiadać w Atenach lub innym europejskim porcie, co wydłuża podróż o kilka godzin oczekiwania. Jeśli planujesz wyjazd z konkretnego miasta, warto wcześniej porównać wszystkie kierunki i sprawdzić, skąd akurat startują tanie loty czarterowe na grecką wyspę.
Alternatywą jest prom z Pireusu, portu Aten. Szybkie katamarany pokonują tę trasę w kilka godzin, wolniejsze promy płyną nawet pół doby. To opcja dla tych, którzy łączą Santorini z innymi wyspami Cyklad albo z samymi Atenami. Na krótki weekend prom zjada zbyt dużo czasu, więc samolot pozostaje rozsądnym wyborem.
Z lotniska do głównych miejscowości najwygodniej dojechać taksówką lub wynajętym autem. Wyspa jest na tyle mała, że przejazd z jednego końca na drugi zajmuje kilkadziesiąt minut, ale wąskie, kręte drogi i tłumy w szczycie sezonu potrafią ten czas wydłużyć.
Oia i zachód słońca, po który przyjeżdża cały świat
Oia leży na północno-zachodnim krańcu wyspy i to właśnie stąd pochodzą najbardziej rozpoznawalne kadry Santorini. Wąskie uliczki wiją się między bielonymi domami, a co krok otwiera się widok na kalderę. Wieczorem cała miejscowość gęstnieje od ludzi, którzy zajmują miejsca na murkach, schodach i tarasach, by zobaczyć słońce znikające za horyzontem.
Jeśli zależy ci na dobrym punkcie widokowym, warto przyjść z wyprzedzeniem, bo najlepsze miejsca znikają na długo przed samym zachodem. Mniej oczywista, a często spokojniejsza opcja to obserwowanie tego samego nieba z okolic ruin weneckiego zamku albo z tarasu jednej z tawern, gdzie przy okazji zjesz kolację.
Sama Oia jest też świetnym miejscem na poranny spacer. Przed południem, zanim zjadą wycieczki z rejsów, uliczki są niemal puste, a światło idealne do zdjęć. To dobry moment, by zobaczyć miasteczko bez tłumu i poczuć jego rytm.
Fira i krawędź kaldery
Fira to stolica wyspy, rozłożona na klifach na wysokości około czterystu metrów nad poziomem morza. Z tarasów rozciąga się widok na zatokę i na mniejsze wysepki wulkaniczne pośrodku kaldery. To także główny węzeł życia towarzyskiego: knajpy, sklepy, galeryjki i punkty z widokiem na każdym rogu.
Ze starego portu pod Firą na górę można dostać się na trzy sposoby. Najszybszy to kolejka linowa, która pokonuje stromą skarpę w kilka minut. Druga opcja to zejście lub podejście kamiennymi schodami, a trzecia, kontrowersyjna ze względu na dobrostan zwierząt, to przejazd na grzbiecie osła. Wielu podróżnych wybiera kolejkę w jedną stronę i spacer w drugą.
Z Firy do Oi prowadzi popularny szlak pieszy biegnący krawędzią kaldery, z postojem w miejscowości Imerovigli. Trasa zajmuje kilka godzin i przez cały czas towarzyszy ci widok na morze. To jedna z tych aktywności, które dają dużo więcej niż przejazd autobusem, o ile masz wygodne buty i ruszasz wcześnie rano, zanim słońce mocno przygrzeje.
Plaże, jakich nie znajdziesz nad polskim morzem
Wulkaniczne pochodzenie wyspy widać najlepiej na plażach. Piasek i kamienie mają tu kolory, które zaskakują na pierwszy rzut oka. Najbardziej znane kąpieliska skupiają się po wschodniej i południowej stronie wyspy, z dala od kaldery.
- Kamari i Perissa to długie plaże z czarnym, wulkanicznym piaskiem i pełnym zapleczem tawern oraz leżaków
- Czerwona Plaża (Red Beach) niedaleko Akrotiri zawdzięcza nazwę rdzawym klifom opadającym wprost do wody
- Białą Plażę osłaniają jasne skały, a najłatwiej dotrzeć do niej łodzią
Czarny piasek mocno nagrzewa się w słońcu, więc klapki to nie fanaberia, tylko konieczność. Woda bywa głębsza tuż przy brzegu, a niektóre plaże są kamieniste, dlatego obuwie do wody przyda się również w morzu.
Akrotiri, historia i wino
Gdyby weekend miał jeden punkt obowiązkowy poza zachodem słońca, byłoby to stanowisko archeologiczne w Akrotiri. To pozostałości minojskiego miasta, które przed tysiącami lat zostało zasypane przez potężną erupcję wulkanu. Zachowane budynki, ulice i fragmenty fresków przykryto nowoczesnym zadaszeniem, dzięki czemu zwiedza się je niezależnie od pogody.
Drugą twarzą wyspy jest wino. Santorini słynie ze szczepu Assyrtiko, z którego powstają wytrawne, mineralne białe wina o wyraźnej kwasowości. Lokalną specjalnością jest też słodkie Vinsanto, wytwarzane z podsuszanych winogron. Winorośle prowadzi się tu nisko przy ziemi, w charakterystycznych koszach, które chronią owoce przed wiatrem. Wizyta w jednej z winnic z degustacją i widokiem na kalderę to dobry pomysł na popołudnie, zwłaszcza w parze.
Do tego dochodzi grecka kuchnia, która na Santorini ma kilka lokalnych akcentów. Charakterystyczne są tutejsze małe pomidory, biały oberżynowy bakłażan oraz placki z fawy, czyli purée z lokalnej rośliny strączkowej. W tawernach nad wodą w Ammoudi pod Oią króluje świeża ryba i owoce morza, a posiłek z widokiem na port to jedno z tych doświadczeń, które zapamiętasz dłużej niż samo menu.
Plan na dwa, trzy dni
Pierwszego dnia warto zostać po stronie kaldery: spacer po Firze, ewentualnie szlak do Oi i zachód słońca na zachodnim krańcu wyspy. Drugi dzień można poświęcić na plaże po wschodniej stronie i na Akrotiri, a popołudnie zamknąć degustacją w winnicy. Jeśli zostaje trzeci dzień, dobrze sprawdzi się rejs po kalderze z postojem przy gorących źródłach albo wycieczka na sąsiednie wysepki.
Najprzyjemniej jest tu późną wiosną i wczesną jesienią, kiedy upały odpuszczają, a tłumy są mniejsze niż w pełni lata. W szczycie sezonu, czyli w lipcu i sierpniu, ceny noclegów nad kalderą potrafią mocno wystrzelić, a w południe na uliczkach Oi trudno o krok bez tłumu. Jeśli zależy ci na spokojniejszym wyjeździe we dwoje, wybór terminu poza wakacjami robi sporą różnicę.
Niezależnie od pory roku zarezerwuj nocleg i transport z wyprzedzeniem, bo wyspa jest mała, a chętnych zawsze więcej niż miejsc. Wiatr potrafi tu wiać mocno nawet latem, więc lekka kurtka na wieczór bywa potrzebna mimo upalnego dnia. Przy planowaniu długości pobytu i przesiadek pomocne bywa porównanie czasu dojazdu z różnych miast, więc zanim kupisz bilety, sprawdź spokojnie dostępne połączenia i wybierz to, które najmniej zjada twój krótki urlop.
