W pigułce: Egipski kurort na południowym krańcu Synaju łączy ciepłe morze w środku zimy z rafami koralowymi, które należą do najlepszych na świecie do snorkelingu i nurkowania.
- Bezpośredni lot z Polski trwa około 4,5 godziny
- Zimą temperatura powietrza utrzymuje się w okolicach 20–25°C, woda około 21–23°C
- Park Narodowy Ras Mohammed i cieśnina Tiran to wizytówka regionu pod wodą
- Naama Bay skupia hotele, restauracje i życie nocne; Stare Miasto – bazar i lokalny klimat
- Pod powierzchnią ponad 1000 gatunków ryb i około 200 gatunków koralowców
Gdy w Polsce trzeszczy mróz, na południowym krańcu Półwyspu Synaj słońce wciąż grzeje na tyle, by spokojnie pływać w morzu. To właśnie dlatego ten egipski kurort od lat figuruje na liście kierunków, na które Polacy uciekają od zimowej szarówki. Atut numer jeden nie leży jednak na plaży, tylko tuż pod jej powierzchnią: rafy koralowe Morza Czerwonego zaczynają się dosłownie kilka metrów od brzegu, a kolory, które widać przez maskę, trudno opisać bez popadania w przesadę.
Dlaczego akurat zimą
Klimat jest tu pustynny, więc sezon trwa praktycznie cały rok, ale to miesiące od listopada do marca robią największe wrażenie na kimś, kto wsiada do samolotu w kurtce puchowej. Temperatura powietrza w ciągu dnia oscyluje wtedy w okolicach 20–25°C, a po zachodzie słońca potrafi spaść do kilkunastu stopni – wieczorem warto mieć przy sobie bluzę. Morze, rozgrzane przez całe lato, stygnie powoli i zimą trzyma około 21–23°C, co dla snorkelingu oznacza komfortowe warunki, najczęściej z pianką krótkorękawową dla osób, które łatwo marzną.
Druga zaleta zimowego terminu to mniejszy upał na lądzie. Letnie 40°C bywa męczące przy zwiedzaniu czy wyprawach poza hotel, podczas gdy zimą można bez cierpienia pojechać na pustynię, do kanionu albo na targ w starej części miasta. Słońce świeci niemal codziennie – opady na Synaju należą do rzadkości przez cały rok, więc ryzyko, że tydzień urlopu przepadnie pod chmurami, jest tu znikome.
Jest jednak czynnik, o którym łatwo zapomnieć przy rezerwacji: wiatr. Zimą potrafi wiać mocniej, co bywa zbawienne dla amatorów windsurfingu i kitesurfingu, ale w odsłoniętych zatokach podnosi falę i ogranicza widoczność pod wodą. Dlatego ośrodki nurkowe w wietrzne dni przenoszą rejsy w osłonięte miejsca, a snorkeling przy brzegu najlepiej planować rano, zanim morze się rozkołysze.
Rafy, dla których tu się przylatuje
Morze Czerwone w tym rejonie to ekosystem z ponad tysiącem gatunków ryb i około dwustu gatunkami koralowców. Charakterystyczna jest tutejsza geografia dna: przybrzeżne rafy okalające brzeg urywają się nagle ścianą opadającą w głębiny, co tworzy spektakularne pionowe ściany porośnięte miękkimi koralami. Dla nurkujących to raj, dla pływających z rurką – widowisko dostępne bez certyfikatów.
Park Narodowy Ras Mohammed
Położony na samym cyplu półwyspu, na południowy zachód od kurortu, jest najczęściej wymienianą atrakcją podwodną regionu. Shark Reef i Yolanda Reef to dwie rafy znane wśród nurków z całego świata, a Jackfish Alley słynie z ławic ostroboków i pięknych formacji koralowych. Część miejsc nadaje się świetnie również dla początkujących z maską i rurką, bo życie zaczyna się płytko, tuż przy ścianie rafy.
Cieśnina Tiran
Na północ od kurortu, między Synajem a wyspą Tiran, leżą cztery rafy nazwane od XIX-wiecznych kartografów: Jackson, Woodhouse, Thomas i Gordon. Bujne ogrody koralowe i silne życie podwodne sprawiają, że to jeden z mocniejszych punktów rejsów łodzią. Wyprawy na te rafy organizuje się zazwyczaj jako całodniowe wycieczki z lunchem na pokładzie.
Ras Um Sid i Naama Bay
Nie trzeba wypływać daleko, by zobaczyć kolorowe ryby. Ras Um Sid uchodzi za jedną z ładniejszych plaż w mieście, z rafą pełną życia w spokojnej wodzie tuż przy brzegu. Naama Bay z kolei kusi łagodnymi, płytkimi wejściami – znajdą się tu błazenki, ryby papugowe, a czasem żółw morski. Spokojne, bezpieczne strefy przy brzegu czynią z tej zatoki dobry wybór dla rodzin z dziećmi stawiających pierwsze kroki w masce.
Luksus na lądzie
Druga twarz kurortu to rozbudowana baza hotelowa w wyższym standardzie. Duże kompleksy z prywatnymi pomostami nad rafą, basenami i restauracjami serwującymi kuchnię z całego świata stoją głównie wzdłuż wybrzeża Naama Bay oraz w nowszych dzielnicach na północy. Formuła all inclusive jest tu standardem, a hotele konkurują rozległymi ogrodami, strefami spa i własnym dostępem do rafy, dzięki któremu rano można zejść do morza prosto z plaży hotelowej.
Wieczorem życie przenosi się na promenadę Naama Bay – pełną kawiarni, sklepów i lokali, gdzie sączy się świeży sok z mango i pali sziszę. Dla kontrastu warto zajrzeć do Starego Miasta (Old Market) w dzielnicy Sharm el Maya: to bazar z przyprawami, papirusami i pamiątkami, gdzie targowanie się jest częścią rytuału, a ceny startują od poziomu, którego nikt nie traktuje poważnie.
Co poza wodą
Choć większość atrakcji kryje się pod powierzchnią, okolica oferuje też wyprawy na suchym lądzie. Najpopularniejsze pomysły na dzień bez snorkelingu to:
- Kolorowy Kanion – wąwóz z piaskowca o pofalowanych, wielobarwnych ścianach, na północ od kurortu
- Safari quadami lub jeepami po pustyni z wizytą w beduińskiej wiosce i obserwacją gwiazd
- Rejs łodzią ze szklanym dnem dla tych, którzy chcą zobaczyć rafę, nie zanurzając głowy
- Całodniowa wycieczka do klasztoru św. Katarzyny u podnóża góry Synaj, dla chętnych na nocne wejście na szczyt
Każda z tych wypraw oznacza zwykle wczesną pobudkę i kilka godzin w terenie, więc dobrze przeplatać je z dniami spędzonymi przy rafie i basenie. Warto też pamiętać, że część okolicznych szlaków pustynnych podlega ograniczeniom i odwiedza się je wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem – samodzielne wyprawy poza wyznaczone strefy odpadają.
Co spakować na rafę
Sprzęt do snorkelingu da się wypożyczyć na miejscu, ale własna, dobrze dopasowana maska oszczędza nerwów. Poza nią przyda się kilka drobiazgów, które realnie zmieniają komfort pływania:
- Buty do wody – wiele wejść prowadzi przez ostre, martwe fragmenty rafy
- Krem z filtrem przyjazny rafom, najlepiej bez oksybenzonu
- Cienka pianka lub koszulka z filtrem UV, bo plecy pływaka są wystawione na słońce godzinami
- Wodoodporny worek na telefon i dokumenty na czas wycieczek łodzią
Jak się tam dostać
Kurort obsługuje własny port lotniczy (kod SSH), oddalony od centrum o kilkanaście kilometrów. W sezonie zimowym ruch czarterowy i rejsowy z Polski jest spory, więc o połączenie nie jest trudno. Bezpośredni lot Warszawa – Sharm El Sheikh trwa około czterech i pół godziny, co czyni z tego kierunku jeden z bliższych egzotycznych wypadów dostępnych z naszego kraju.
Z południa kraju również wygląda to korzystnie – lot Katowice – Sharm El Sheikh to zbliżony czas w powietrzu, bo dystans z obu lotnisk jest podobny. Jeśli porównujesz różne zimowe ucieczki, warto zerknąć na wszystkie kierunki i sprawdzić, gdzie jeszcze da się dolecieć w kilka godzin.
Do wjazdu potrzebna jest wiza, którą turyści zwykle załatwiają na miejscu lub elektronicznie przed wylotem – tu warto sprawdzić aktualne zasady przed podróżą, bo przepisy bywają korygowane. Sam transfer z lotniska do hotelu jest krótki, więc po wylądowaniu droga do pierwszego zanurzenia maski jest naprawdę niedługa.
