W pigułce: Dwa dni w Kolonii spokojnie wystarczą, by zobaczyć katedrę, przejść się bulwarami nad Renem i zajrzeć do barwnej dzielnicy Belgijskiej. Miasto jest zwarte, więc większość trasy pokonasz pieszo.
- Wejście na wieżę katedry to 533 stopnie i jeden z najlepszych widoków w mieście
- Most Hohenzollernów obwieszony jest tysiącami kłódek zakochanych par
- Lokalne piwo Kölsch podaje się w wąskich, 0,2-litrowych szklankach zwanych Stange
- Stare Miasto, katedra i bulwary leżą tuż obok siebie po lewej stronie Renu
- Z większości polskich miast dolecisz z jedną przesiadką, część tras obsługują też loty bezpośrednie
Dwie wieże katedry widać już z okna samolotu podchodzącego do lądowania, a potem z niemal każdej ulicy w centrum. To naturalny punkt orientacyjny i dobry powód, by zacząć zwiedzanie właśnie od niego. Miasto nad Renem da się sensownie obejść w weekend: jest kompaktowe, dobrze skomunikowane i nie wymaga przesiadania się z atrakcji na atrakcję komunikacją miejską. Poniżej rozpisana trasa na dwa dni, która łączy najważniejsze miejsca z odrobiną luzu na kawę i spacer nad wodą.
Pierwsze kroki: katedra i jej wieża
Kölner Dom, czyli katedra św. Piotra, to jeden z największych kościołów gotyckich na świecie i obiekt z listy UNESCO. Budowano ją z przerwami przez ponad sześć stuleci, a ukończono dopiero w XIX wieku według zachowanych średniowiecznych planów. Wnętrze robi wrażenie wysokością nawy i witrażami, w tym nowoczesnym oknem zaprojektowanym przez Gerharda Richtera, złożonym z tysięcy kolorowych kwadratów.
Jeśli masz siłę w nogach, wejdź na wieżę południową. Prowadzi tam wąska kręcona klatka schodowa licząca 533 stopnie, a po drodze mijasz dzwon Petersglocke, jeden z największych dzwonów kościelnych w Europie. Z góry rozciąga się widok na całe miasto, zakola Renu i mosty. To dobry sposób, żeby od razu zorientować się w układzie centrum, zanim ruszysz dalej.
Most Hohenzollernów i spacer nad Renem
Tuż za katedrą zaczyna się most Hohenzollernów, kolejowo-pieszy łącznik między brzegami Renu. To tutaj zakochani przez lata wieszali kłódki na siatce ogradzającej tory, a klucze wrzucali do rzeki. Z czasem kłódek uzbierały się tysiące i dziś ich masa jest jednym z bardziej rozpoznawalnych obrazków miasta. Przejście mostem na drugą stronę zajmuje kilka minut, a po drodze mijają cię pociągi dudniące tuż obok.
Z prawego brzegu, od strony dzielnicy Deutz, masz najlepszy widok na panoramę ze wstęgą katedry odbijającą się w wodzie. Warto przejść tędy szczególnie o zmierzchu, gdy świątynia jest podświetlona. Wracając, zejdź na nadrzeczne bulwary po lewej stronie: ciągną się wzdłuż Starego Miasta, mijasz przystanie statków wycieczkowych, ławki i punkty z lodami. Latem to najbardziej rozluźniona część miasta.
Jeśli masz ochotę spojrzeć na miasto z wody, z przystani odbijają rejsy widokowe po Renie. Krótkie, godzinne wycieczki kursują regularnie wzdłuż centrum i pozwalają zobaczyć mosty oraz nabrzeża z zupełnie innej perspektywy. To wygodny sposób, żeby dać odpocząć nogom w środku dnia, nie tracąc przy tym kontaktu z głównymi atrakcjami.
Stare Miasto, ratusz i muzeum czekolady
Altstadt, czyli Stare Miasto, to plątanina wąskich uliczek z kolorowymi kamienicami, placami i piwiarniami. Sercem tej części jest plac przed ratuszem (Rathaus) z renesansową loggią i wysoką wieżą obsadzoną figurami postaci ważnych dla historii miasta. Niedaleko stoi też kościół Wielkiego św. Marcina, którego masywna wieża przez wieki konkurowała z katedrą o panowanie nad panoramą.
Jeśli podróżujesz z dziećmi albo po prostu lubisz słodkości, zajrzyj do Muzeum Czekolady położonego na cyplu nad Renem. W środku znajdziesz między innymi fontannę z płynącą czekoladą i ekspozycję o tym, jak ziarno kakaowca trafia na półki sklepowe. Na zwiedzanie tej części miasta warto zarezerwować spokojne przedpołudnie drugiego dnia, bo łatwo tu zniknąć na dłużej między kawiarniami a sklepami.
Kölsch i lokalna kuchnia
Kölsch to wizytówka miasta i jedyne piwo, które może nosić tę nazwę zgodnie z lokalną konwencją producentów. Jest jasne, lekkie i podawane w charakterystycznych, wąskich szklankach o pojemności 0,2 litra zwanych Stange. W tradycyjnych browarniach kelner, nazywany Köbes, dolewa kolejne kolejki bez pytania, dopóki nie położysz podkładki na szklance. To rytuał, który warto przeżyć choćby raz, nawet jeśli nie jesteś fanem piwa.
Do piwa pasuje miejscowa kuchnia w wersji konkretnej i sycącej. Na kartach browarni przewijają się dania, które dobrze sprawdzają się po dniu chodzenia:
- Himmel un Ääd, czyli puree ziemniaczane z musem jabłkowym i smażoną kaszanką
- Halve Hahn, bułka żytnia z dojrzewającym serem Gouda, wbrew nazwie bez kurczaka
- Rheinischer Sauerbraten, marynowana wołowina w słodko-kwaśnym sosie
- Reibekuchen, chrupiące placki ziemniaczane podawane z musem jabłkowym
Dzielnica Belgijska i druga twarz miasta
Kolonia to nie tylko zabytki nad Renem. Na popołudnie drugiego dnia warto odejść od głównych szlaków i zajrzeć do Belgisches Viertel, czyli dzielnicy Belgijskiej. To rejon niezależnych sklepów, kawiarni z dobrą kawą, galerii i lokali, do których chodzą mieszkańcy, a nie tylko turyści. Ulice noszą tu nazwy belgijskich miast, stąd nazwa dzielnicy.
Jeśli zostanie ci czas, dorzuć spacer wokół placu Rudolfplatz z neogotycką bramą Hahnentor, pozostałością średniowiecznych murów miejskich. W stronę wieczoru ta część miasta nabiera energii, a knajpki wypełniają się ludźmi. To dobra przeciwwaga dla katedralnego centrum i dowód, że nawet w dwa dni Kolonia pokazuje więcej niż jedną twarz.
Miłośnicy sztuki powinni zarezerwować godzinę na Museum Ludwig tuż przy katedrze, z mocną kolekcją sztuki współczesnej, w tym pracami Picassa i amerykańskiego pop-artu. Z kolei zwolennicy klimatów retro mogą zajrzeć do dzielnicy Ehrenfeld, znanej z muralami i alternatywnym charakterem. Dwa dni nie pozwolą zobaczyć wszystkiego, ale właśnie dlatego dobrze jest z góry wybrać, co najbardziej cię ciągnie, i nie próbować upchnąć całej listy w jeden weekend.
Jak dolecieć do Kolonii
Lotnisko Köln/Bonn leży na południowy wschód od centrum i jest połączone z dworcem głównym szybką koleją regionalną, którą do śródmieścia dojedziesz w kilkanaście minut. To duży atut przy krótkim wyjeździe, bo nie tracisz czasu na długi transfer z lotniska. Sam dworzec główny stoi tuż obok katedry, więc po wyjściu z pociągu od razu jesteś w sercu zwiedzania, często z bagażem prosto do hotelu w centrum.
Po mieście poruszasz się głównie pieszo, bo najważniejsze punkty leżą blisko siebie po lewej stronie Renu. Gdy zechcesz dojechać do dalszych dzielnic, jak Ehrenfeld, do dyspozycji masz gęstą sieć tramwajów i metra (KVB). Bilet jednorazowy lub dzienny kupisz w automatach na przystankach, a przy dwóch dniach intensywnego zwiedzania dzienna opcja zwykle wychodzi korzystniej niż pojedyncze przejazdy.
Z Polski połączenia układają się różnie w zależności od miasta wylotu. Sprawdź, ile trwa lot Warszawa – Kolonia oraz alternatywny lot Gdansk – Kolonia, jeśli wylatujesz z północy kraju. Z południa Polski porównaj lot Krakow – Kolonia i lot Katowice – Kolonia, bo czasem to one okazują się wygodniejsze. Część tras obsługują połączenia bezpośrednie, część z jedną przesiadką, a pełną listę kierunków znajdziesz w naszym zestawieniu wszystkie kierunki.
Przy planowaniu weekendu pamiętaj, że Kolonia żyje w rytmie wydarzeń. W okolicach lutowego karnawału miasto zmienia się nie do poznania, hotele drożeją, a ulice wypełniają przebrane tłumy. Jeśli zależy ci na spokojnym zwiedzaniu katedry i bulwarów, lepiej wybrać termin poza tym szczytem.
