W pigułce: Grudzień i styczeń to w Polsce krótkie dni i mróz, a kilka godzin lotu dzieli nas od ciepłego słońca albo bajkowej śnieżnej zimy. Poniżej pięć kierunków, które realnie sprawdzają się w środku polskiej zimy.
- Wyspy Kanaryjskie — łagodne 20-22°C i lot trwający około 6 godzin
- Egipt nad Morzem Czerwonym — najbliższe ciepłe morze, około 4-5 godzin lotu
- Dubaj — gwarancja słońca i suchego powietrza, lot bezpośredni z Warszawy
- Laponia — śnieg, zorza i renifery w okolicach koła podbiegunowego
- Tajlandia — daleka ucieczka w pełnię sezonu suchego
Kiedy za oknem zapada zmrok przed szesnastą, a termometr nie chce wyjść nad zero, pomysł na grudniowy lub styczniowy wyjazd robi się wyjątkowo kuszący. Z polskich lotnisk zimą można polecieć w dwie zupełnie różne strony: po słońce i kąpiele w morzu albo po śnieg w jego najczystszej, podbiegunowej postaci. Oba scenariusze mają sens, a wybór zależy głównie od tego, czy chcesz uciec od zimy, czy przeżyć ją mocniej niż w domu.
Wyspy Kanaryjskie — łagodne słońce blisko Europy
Teneryfa, Gran Canaria, Fuerteventura i Lanzarote to klasyk polskiej zimy nieprzypadkowo. Archipelag leży u wybrzeży Afryki, więc nawet w grudniu i styczniu temperatura w dzień utrzymuje się zwykle w okolicach 20-22°C, a słońca jest znacznie więcej niż na kontynencie. Woda w oceanie bywa chłodniejsza niż latem, ale kąpiele są możliwe, a do tego dochodzi to, czego zimą brakuje najbardziej — długie, jasne dni i ciepły wiatr zamiast wilgotnego chłodu.
Bezpośredni lot z Polski na Teneryfę trwa około sześciu godzin, więc to wciąż jeden dzień podróży, a nie wyprawa życia. Każda z wysp ma inny charakter: Teneryfa kusi wulkanem Teide i zróżnicowanym krajobrazem, Gran Canaria łączy plaże z górskim wnętrzem, Fuerteventura to przede wszystkim wiatr i kilometry piasku dla miłośników sportów wodnych, a Lanzarote — księżycowe pola lawy. Jeśli zależy ci na pewnej pogodzie przy rozsądnym czasie lotu, Kanary są zimą trudne do pobicia.
Warto pamiętać, że to wciąż Hiszpania, a więc Unia Europejska — wystarczy dowód osobisty, nie ma kłopotów z walutą ani roamingiem, a poziom turystycznej infrastruktury jest wysoki. Dla rodzin z dziećmi to spora wygoda, bo zimowy wyjazd nie wymaga wiz, szczepień ani przeliczania kursów. Na południu wysp, gdzie skupia się większość kurortów, słońca bywa najwięcej, podczas gdy zielona, bardziej deszczowa północ przyciąga tych, którzy szukają zwiedzania zamiast wyłącznie plaży.
Egipt nad Morzem Czerwonym — najbliższe ciepłe morze
Hurghada, Marsa Alam i Szarm el-Szejk to najszybszy sposób na zimowe ciepło z Polski. Lot nad Morze Czerwone trwa zwykle około czterech-pięciu godzin, a w grudniu i styczniu w ciągu dnia bywa około 22-24°C. Wieczory potrafią być chłodne, więc kurtka się przyda, ale to wciąż diametralna zmiana w porównaniu z polskim grudniem.
Największym atutem Egiptu zimą jest woda. Morze Czerwone pozostaje na tyle ciepłe, że snorkeling i nurkowanie mają sens przez cały rok, a rafy koralowe należą do najbogatszych na świecie. To kierunek dla tych, którzy nie chcą wybierać między plażowym lenistwem a aktywnością pod wodą — i którzy cenią sobie, że z lotniska do hotelu jest blisko, a formuła all inclusive zdejmuje z głowy większość codziennych decyzji.
Egipt to też więcej niż plaża. Z Hurghady czy Marsy Alam można wybrać się na jednodniową wycieczkę do Luksoru i zobaczyć Dolinę Królów oraz świątynie nad Nilem, a z Szarm el-Szejk blisko jest w góry Synaju. Zimą zwiedzanie jest wręcz przyjemniejsze niż latem, bo upał nie daje się we znaki podczas całodziennych wypraw. Dla wielu Polaków to po prostu najprostszy plan na przerwę w środku sezonu grzewczego — krótki lot, ciepło i morze gwarantowane.
Dubaj i Zjednoczone Emiraty Arabskie
Zima to najlepszy moment na Dubaj. Latem upały bywają tu nie do zniesienia, ale w grudniu i styczniu pogoda jest właściwie idealna: w dzień zwykle około 24-26°C, sucho, bezchmurnie i bez duszącej wilgoci. To sezon, w którym miasto żyje pełną parą, a plaże nad Zatoką Perską zapełniają się turystami.
Dubaj łączy rzeczy, których trudno szukać razem gdzie indziej — nowoczesną architekturę z Burdż Chalifa na czele, pustynne safari kilkadziesiąt minut od centrum, rozbudowane parki rozrywki i zakupowy rozmach galerii handlowych. Z Warszawy lata się tu bezpośrednio, a kilka godzin w powietrzu wystarczy, żeby z grudniowego mrozu przenieść się w arabskie słońce. To dobry wybór na intensywny, miejski wyjazd z dodatkiem plaży, a nie spokojne plażowanie od rana do wieczora.
Laponia — zima w najczystszej postaci
Nie każdy chce zimą uciekać od śniegu — część podróżnych woli przeżyć ją mocniej. Fińska Laponia, z Rovaniemi jako główną bramą leżącą tuż przy kole podbiegunowym, oferuje dokładnie to: gruba warstwa śniegu, krótki dzień rozświetlony niskim słońcem i realna szansa na zorzę polarną w bezchmurną noc.
Grudzień ma tu jeszcze jeden walor — to ojczyzna Świętego Mikołaja, więc dla rodzin z dziećmi wyjazd zamienia się w coś więcej niż zwykłe ferie. Kuligi psim zaprzęgiem, przejażdżki skuterami śnieżnymi, sauna i nocleg w szklanym iglo, z którego widać niebo — to atrakcje, których w cieplejszych kierunkach nie znajdziesz. Trzeba się tylko przygotować na prawdziwy mróz i krótki dzień, bo słońce w środku zimy ledwie wychyla się nad horyzont. W zamian dostajesz zimę, jaką pamiętamy z dziecięcych wyobrażeń.
Tajlandia — daleka ucieczka w sezon suchy
Dla tych, którzy mają więcej czasu i ochotę na poważniejszą zmianę otoczenia, grudzień i styczeń to w Tajlandii szczyt sezonu. Przypada wtedy pora sucha — najmniej deszczu, komfortowa wilgotność i temperatury sięgające w dzień około 30°C. Phuket, Krabi i wyspy na południu kuszą plażami, a Bangkok i północ kraju z Chiang Mai oferują świątynie, targi i kuchnię, dla której wielu tu wraca.
Trzeba uczciwie powiedzieć, że to najdłuższa podróż z całej piątki — bezpośrednich połączeń z Polski zwykle brak, więc leci się z przesiadką, a cała droga zajmuje znacząco więcej niż dzień. W zamian dostajesz kierunek, w którym jeden wyjazd potrafi pomieścić plażę, dżunglę, wielkie miasto i kulturę zupełnie różną od europejskiej. To propozycja raczej na dwutygodniowy urlop niż na krótki skok od zimy.
Jak wybrać kierunek na grudzień i styczeń
Decyzja sprowadza się do kilku prostych pytań. Ile masz czasu, ile godzin chcesz spędzić w samolocie i czy zależy ci na słońcu, czy raczej na śniegu z prawdziwego zdarzenia.
- Krótki wyjazd po słońce — Egipt i Wyspy Kanaryjskie wygrywają rozsądnym czasem lotu i pewną pogodą
- Miejski klimat z plażą w tle — Dubaj, jeśli wolisz atrakcje i architekturę od leżakowania
- Zimowa przygoda z dziećmi — Laponia, gdzie śnieg i Mikołaj robią całą robotę
- Dłuższy, egzotyczny urlop — Tajlandia w pełni sezonu suchego, jeśli masz co najmniej dwa tygodnie
Zanim zarezerwujesz, warto sprawdzić, ile realnie zajmie sama podróż z twojego lotniska — bo różnica między czterema a kilkunastoma godzinami w powietrzu zmienia charakter całego wyjazdu. Czasy przelotów i połączenia dla poszczególnych miast znajdziesz, przeglądając wszystkie kierunki dostępne z Polski. Kiedy już wiesz, ile spędzisz w samolocie, łatwiej trafnie ocenić, czy dany kierunek pasuje do twojej grudniowej czy styczniowej przerwy.